Indie, Indie, i po Indiach… Miało być tak piękniej a wyjdzie być może jeszcze piękniej, bo będzie Bangladesz.
Bilet na samolot strajkującej Lufthansy mam, bilet na pociąg z Mumbaju do Kalkuty też (co prawda RAC/49 czyli, że będę się kisił przez 33 godziny z kimś innym na jednym łożu), potem tylko wiza i fruniemy do Chittagongu.
Jeszcze tylko layout trzeba dopieścić, ale jeszcze mam trochę czasu.
Brak komentarzy
RSS :: TrackBack