Po drodze do Pokaranu (do Jaisalmeru ponoc nie ma bezposredniego polaczenia z Phalodi) zobaczylem Ramdeore, wygladajaca na dosyc popularne centrum pielgrzymkowe. Podjechalem jeszcze 10km do Pokaranu zeby cos zdjesc i wrocilem sie w poszukiwaniu mety. Trafilem na jedna z mnostwa dharamsali, moze nie najtansza, ale przynajmniej akceptujaca foreignersow.
Jak na ogolny offseason w tym rejonie Indii to jest tu nawet sporo ludzi, nawet parke foreignersow spotkalem.
I jeszcze jakies wielkie halo bylo, bo wpadl w odwiedziny jakis guru z Gujaratu, wiec wszyscy sie zbiegli zeby go przywitac wykrzykujac co chwila jakies hip hip hura.
W LP o miescie ani slowa, angielski slabo, ale jest gdzie spac i co zjesc, wiec mozna wpadac. Nawet jest bajorko z woda (w odroznieniu od bajorek w Pushkarze i Bundi) na tylach swiatyni.








Brak komentarzy
RSS :: TrackBack