24.04
Comilla wymawia sie tu jako “kumilla”. Miasto jak miasto, ale torowisko z miliardem placzacych sie ludzi wyglada bardzo fajnie. Tylko przez oblezenie (i troche przez zbyt niskie slonce) nie zdecydowalem sie na wyciagniecie aparatu
25.04
A Chandpur jako “czatpur”. Nawet sympatyczne miasteczko, lepsze niz Comilla, chociaz chyba nic turystycznego tu nie ma. W Comilli sa jakies ruiny ale nie chcialo mi sie tam isc.
Za to jest hotel “Taj Mahal” tuz przy moscie nad rzeka. Ladny pokoj z tv i lazienka 450Tk, brzydki, smierdzacy i bez tv (ale dalej z lazienka i bonusowo byczymi karaluchami) 150Tk. Z dworca autobusowego zaplacilem 30Tk za riksze i chyba za duzo nie przeplacilem bo przejechalismy przez cale miasto pozdrawiajac przy okazji ladujaca tu helikopterem pania premier.
Hotel jest przy moscie, za ktorym jak sie pojdzie w prawo to sie dojdzie (z kilkunastosobowa obstawa przypadkowych ludzi) do jakichs rybackich osad nad rzeka Meghna. A troche blizej przy stacji kolejowej jest punkcik widokowy nad rzeczka, miejsce gdzie mozna w miare w spokoju posiedziec (nie liczac tarasu bez balustrady w hotelu). To tak jakby ktos chcial wpasc, bo w Lonely Planet o tym miescie nie pisza.
W koncu mozna sobie polazic, nikt mi nie mowi, zeby nie isc tu czy tam bo zli ludzie mieszkaja.
Sponsorem dzisiejszego dnia byl Kazi Hannan, Unilever. Wybiera sie niebawem do Wloch w ramach pracy.











Brak komentarzy
RSS :: TrackBack