26.04
Lakshmipur. Oczywiscie wymawia sie inaczej niz sie pisze. Wszyscy na pytanie jak dojechac do Lakshmipuru pytaja sie czy chodzi o Laksam, podobnie brzmi wiec potwierdzam. Po pol godzinie jazdy lokalnym pociagiem zorientowalem sie, ze chyba jade nie tam gdzie trzeba, a upewnilem sie zerkajac na mape gdzie faktycznie Lakshmipur i Laksam to 2 rozne miejscowosci. Wysiadlem na jakiejs stacji (Hajigonj) zeby cofnac sie do Chanpuru i sprobowac ponownie, ale oczywiscie nic z tego nie wyszlo – wystarczya jedna propozycja zostania tu na wsi na jakis czas w domu przygodnie poznanego czlowieka.
Tutaj sponsorem i gospodarzem byl Jahirul Islam, swego czasu zjezdzil ponad 30 krajow, mial jakis zloty i diamentowy interes w Afryce, ale wykiwali go na 100.000$ a teraz siedzi w Matoin, zalozyl biblioteke, chce zalozyc darmowy szpital dla biedakow i w ogole udziela sie dla ludu. A przy okazji prowadzi pare innych malych biznesikow.
- Naam ki? – pytam wskazujac na synka (pytam o imie jakby ktos sie nie domyslil)
- Jihad
- Ooo beautiful naam
Scenariusz dnia klasyczny, szwedanie sie po roznych miejscach (biurach, sklepach, restauracjach) i wieczorna posiadowa we wsi na murku.






Brak komentarzy
RSS :: TrackBack