Gadjo 3.0

Ramgati – dzien 3

29.04

Co zaoszczedzilem przez ostatni dni to wydalem dzisiaj. Glownie na zalegle noclegi niechcacy z duzym napiwkiem i jazde riksza, ktora sobie spory kawalek sam prowadzilem rozwalajac po drodze jakis rower i prawie sie wywracajac (bo troche krzywa droga byla). Akurat taka mialem zachcianke. Oczywiscie wszyscy (ja, rikszarz i ludzie na ulicy) mieli sporo radochy radochy widzac mnie za kierownica. Wieczorem napomknalem o tym Mr Dulalowi, ale on juz o tym wiedzial. Uroki malego miasteczka. I nie tylko on, lazac sobie po bazarze slyszalem jak niektorzy wolali na mnie rikshaw-wallah.

Kolejna karta pamieci zaczela swirowac. Zdjecia wszystkie zbackupowalem, ale nigdy wiecej kart Cheetaha nie tkne. A kamera zamiast sluzyc jako kamera bedzie robic za przenosny dysk, bo w tym momencie mam tylko 6GB na kartach. I na dodatek usyfilem sobie matryce, z godzine spedzilem na czyszczeniu, ktore nie do konca sie udalo…

Odwiedzalnosc miejsca manager hotelu zdefiniowal stwierdzeniem “3 lata temu byl tu japonski turysta”.

Filed under: Uncategorized — Gadjo @ 08:50

Brak komentarzy

RSS :: TrackBack