30.04
Ominalem Alekjander. Wiocha wygladala fajnie, ale trzeba na chwile wrocic do cywilizacji. Dojazd z Ramgati do Bbarii zajal troche czasu, zdazylem tylko spotkac sie z jednym kolesiem poznanym w Comilli i jego jurnymi kolezkami.
Na 2 noce zagoscilem w niezlym hotelu Ashiq Plaza – ladny pokoj z lazienka i tv 200Tk, bez tv 150Tk (to tak jakby ktos chcial wpasc). Pokoj za 150Tk tutaj w porownaniu z tym w Chandpurze to jak niebo a ziemia. Net jest. Rzeka jest. Jakas swiatynia Kal Vairob z wielkim posagiem tez jest, 1 dzien mozna sie tu pokrecic.
Z braku laku muzyczka:
01.05
Nastepnego dnia zwiedzilem sobie rzeczke ogladajac rozladunek chyba ryzu przyplynietego z drugiego brzegu a potem przypadkowo trafilem na festiwal Hare Krishna, taki sam jaki widzialem 2 lata temu w Puthii oraz pare dni temu w Ramgati. A potem pol kilometra dalej na kolejny.
W kafejce dowiedzialem sie, ze kamera jednak nie nadaje sie do backupu, bo jest read-only. A w restauracji dowiedzialem sie, ze nie ma tu bankomatu. Cos, 1000Tk spokojnie starczy na dojazd do Sylhetu czy nawet Dhaki gdyby sie okazalo, ze w Srimongolu tez nie ma.
Zebym nie zapomnial – nowy film Mani Ratnam “Raavan” do obejrzenia po powrocie, ewentualnie w Indiach jesli gdzies trafie.









Brak komentarzy
RSS :: TrackBack