06.05
Ciag dalszy szwedania sie po okolicach, tym razem transportem autobusowym i motocyklowym dzieki uprzejmosci jednego pana. Przy okazji zaliczylem pare gospodarstw siedzac sobie w pokoiku, pijac herbatke i patrzac jak milion ludzi sie na mnie gapi zza drzwi.
Wieczorkiem wpadlem na dywanik do szefa hotelu (z nim gadka niespecjalnie wyszla bo nie znal ang ani hindi, ale bylo jeszcze oprocz niego pare innych osob). Koles ponoc ma majatek warty 10mln$. Ale woda sodowa mu nie uderzyla, skromny i sympatyczny gosc















Brak komentarzy
RSS :: TrackBack