17.05
Wrocilem do Tetulii, tym razem sam (w koncu chwila spokoju) i pyknalem sobie pare fot. Kawaleczek od miasta jest granica z Indiami i jakas kopalnia wody czy cos. Nie za bardzo skumalem co do mnie mowia. Do knajpki nie zajrzalem, bo sie umowilem z Shohagiem w Panchagarhu, ale buc sie nie pojawil.
Wieczorem posiadowa w ogrodku z kolegami Salauddina – Mr. Aktharem, Mr. Bulletem, Mr. Teacherem, Munna Bhaiem itp itd.






















Brak komentarzy
RSS :: TrackBack