Gadjo 3.0

Barguna

24.05

Zeby tu dojechac musialem pokonac tor przeszkod w postaci w promow, rikszy, lodki i tempa (wieloosobowej CNG). Po drodze w Amtali jest fantastyczna knajpka z fantastycznymi krewetkami. Czasami z hotelowych okolic w Barisalu odchodzi bezposredni bus do Barguny, ale za dlugo musialbym czekac.

Miasto niezbyt duze, jedna glowna ulica a po bokach kratka mniejszych bazarowych uliczek ze straganami, hotelami, meczetami itp. Po spedzeniu kilku chwil w innych rejonach Bangladeszu moge autorytatywnie stwierdzic, ze tutajesz architektura zdecydowanie rozni sie od reszty kraju. I nie tylko chodzi o to, ze tu jest masa rzek, ale tez budynki w miastach wygladaja inaczej. I chyba “wojewodztwo” Barisalskie jest najbardziej podobne do Bangladeszu jaki sobie wyobrazalem zanim tu przyjechalem.

Kilka odpytanych hoteli bylo zapelnionych, wzialem pokoj w hotelu Karuna, dosyc rzeznickim, ale za to za rekordowe 50Tk. Jutro jednak sie przenosze, bo po poludniu znalazlem fajna opcje – apartament na 4tym pietrze z wielkim balkonem a nawet dwoma z widokiem na cale miasto. No i (o ile pogoda bedzie sprzyjac) czeka mnie conajmniej 2 dniowe fotopolowanie.

Wieczorem do hotelu wpadla policja, nie wiem czy robili ogolny obchod czy tylko sie dowiedzieli o mnie, w kazdym razie zaliczylem krotkie klasyczne przesluchanko skad jestem i po co, polaczane ze sprawdzeniem paszportu. Mili byli, ale chyba malo kumaci, bo nie zwrocili uwagi, ze moja wiza wygasla.

Na moje pytanie czy sami maja jakis identyfikator, ze sa z policji (bo byli po cywilu) uslyszalem cos w stylu “my jestesmy tu z bazaru, nie potrzebujemy identyfikatora”.

Hmmm, nie ma zdjec? To muzyczka

Filed under: Uncategorized — Gadjo @ 10:58

Brak komentarzy

RSS :: TrackBack