Gadjo 3.0

Khuri

26.06

Mialem tu wpasc z rana, bo wczoraj jakis koles chcial zebym przyjechal, ale troche zaspalem i pojawilem sie kolo 11ej jak juz go nie bylo. Byl za to inny, ktory sobie gral na murli (taki podwojny flecik, jeden wydaje dzwiek o stalej wysokosci i na drugim mozna normalnie grac, dmuchawa jest jedna). Poza tym najciekawsze tu bylo 5-godzinne czekanie na powrotny autobus do Jaisalmeru. Nic tu sie nie dzieje w ciagu dnia, polowa ludzi zapewne pracuje w Jaisalmerze, druga polowa rozgrywa turniej krykieta pare km dalej, tu sie placza tylko dzieci i kilku gosci siedzi sobie przy sklepiku przy glownym skrzyzowaniu.

Gdzies w trakcie czekania pojawil sie jakis koles chcacy jechac do Jaisalmeru, myslalem, ze wlasnie wyszedl bo zaraz bedzie autobus, ale nic z tego. Razem ze mna czekal pare godzin. Jakas godzine przed planowym busem nadjechal jeep, nagle z kilku czekajacych osob zrobilo sie kilkanascie, wszyscy wsiedlismy i ruszylismy do miasta.

Filed under: Uncategorized — Gadjo @ 15:59

Brak komentarzy

RSS :: TrackBack