Gadjo 3.0

Pathaghata i okolice

27.05

Nishan Baria, Gazi Mohammad i Patharghata zaliczone. Kolejne rejony trafione przez Sidra. Powrotna lodeczka z Patharghaty do NB byla fajna, bo zaczal padac deszcz, wiac zefirek i troche spore fale na rzece sie zrobily. Ludzie zeszli z burty i w kuckach siedzieli dopoki nie wyladowalismy na brzegu. Duzego tloku nie bylo, gdyby byl komplet pasazerow mogloby byc ciekawie. Przez deszcze nie zaliczylismy z Asifem jeszcze jednego ponoc fajnego miejsca ani nie posililem sie jackfruitem, ale jeszcze mam troche czasu.

Filed under: Uncategorized — Gadjo @ 20:18

Brak komentarzy

RSS :: TrackBack

Amtali, ferry ghat

26.05

O 7ej rano wybralem sie do ghatu z mysla o zwiedzaniu jednej strony rzeki a potem wpadnieciu na druga na krewetki i tez lekkim obejsciu okolic. Niestety w trakcie zwiedzania pierwszej strony natknalem sie na slub (co tutaj nie jest jakims rarytasem, ale tym razem postanowilem sie wbic na impreze). Twaly dopiero przygotowania, wiec jeszcze 2h sie powloczylem z jednym cwaniaczkowanym typkiem.

A wesele wygladalo nastepujaco. Najpierw pomalowali panne mloda (to byly te przygotowania, ktorych tylko fragment widzialem). Potem przyjechal pan mlody dzielona riksza, ale oczywiscie wynajeta na ta okazje. Wszyscy siedli, muzulmanscy bosowie najpierw cos dyskutowali, potem odbyto kilka minut modlitw i po slubie. Szybko i na temat. Na koniec jeszcze byla wyzerka z wiaderek, po ktorej wszyscy sie rozeszli. Umalowanej panny mlodej nie widzialem, przez caly czas siedziala sobie w pokoju na gorze czekajac na koniec balangi. Potem jeszcze w planach byla impra we wsi pana mlodego, ale to juz sobie odpuscilem.

Pogoda dzisiaj bardzo fajna, litry wody wypite, litry potu wylane. A w nocy nad Barguna przeszla burza. Nie wiem czy byla tak wielka jak mi sie wydawalo czy tylko blaszany i przeciekajacy dach potegowal wrazenie, ale profilaktycznie sie popakowalem na wypadek gdyby zerwalo sufit i musialbym sie ewakuowac pietro nizej.

We wsi z ferry ghatem goscil kiedys przez pare dni jakis japonczyk, ciekawe czy ten sam co w Ramgati.

Filed under: Uncategorized — Gadjo @ 06:11

Brak komentarzy

RSS :: TrackBack

Barguna, dzien 2

25.05

Pozwiedzalem okolice miasta, przeprowadzilem sie do wspomnianego apartamentu w hotelu Moumati i znowu pozwiedzalem kolejne okolice. Z Asifem (przygodnie poznanym) umowilem sie na pojutrze na wypad do Gazi Mohammad, niecala godzine drogi od Barguny.

Z netem oczywiscie ciezko, ja sie wbilem do punktu xero, ale ponoc jest nawet jakas kafejka.

Miasto i okoliczne wiochy troche zostaly zmasakrowane przez cyklon Sidr z 2007, ale ludzie juz sie zdazyli odbudowac, rzad tez stworzyl jakies blaszakowate osiedle dla tych biedniejszych.

Pochmurno, trzeba bedzie zima wpasc.

Filed under: Uncategorized — Gadjo @ 21:07

1 komentarz

RSS :: TrackBack

Barguna

24.05

Zeby tu dojechac musialem pokonac tor przeszkod w postaci w promow, rikszy, lodki i tempa (wieloosobowej CNG). Po drodze w Amtali jest fantastyczna knajpka z fantastycznymi krewetkami. Czasami z hotelowych okolic w Barisalu odchodzi bezposredni bus do Barguny, ale za dlugo musialbym czekac.

Miasto niezbyt duze, jedna glowna ulica a po bokach kratka mniejszych bazarowych uliczek ze straganami, hotelami, meczetami itp. Po spedzeniu kilku chwil w innych rejonach Bangladeszu moge autorytatywnie stwierdzic, ze tutajesz architektura zdecydowanie rozni sie od reszty kraju. I nie tylko chodzi o to, ze tu jest masa rzek, ale tez budynki w miastach wygladaja inaczej. I chyba “wojewodztwo” Barisalskie jest najbardziej podobne do Bangladeszu jaki sobie wyobrazalem zanim tu przyjechalem.

Kilka odpytanych hoteli bylo zapelnionych, wzialem pokoj w hotelu Karuna, dosyc rzeznickim, ale za to za rekordowe 50Tk. Jutro jednak sie przenosze, bo po poludniu znalazlem fajna opcje – apartament na 4tym pietrze z wielkim balkonem a nawet dwoma z widokiem na cale miasto. No i (o ile pogoda bedzie sprzyjac) czeka mnie conajmniej 2 dniowe fotopolowanie.

Wieczorem do hotelu wpadla policja, nie wiem czy robili ogolny obchod czy tylko sie dowiedzieli o mnie, w kazdym razie zaliczylem krotkie klasyczne przesluchanko skad jestem i po co, polaczane ze sprawdzeniem paszportu. Mili byli, ale chyba malo kumaci, bo nie zwrocili uwagi, ze moja wiza wygasla.

Na moje pytanie czy sami maja jakis identyfikator, ze sa z policji (bo byli po cywilu) uslyszalem cos w stylu “my jestesmy tu z bazaru, nie potrzebujemy identyfikatora”.

Hmmm, nie ma zdjec? To muzyczka

Filed under: Uncategorized — Gadjo @ 10:58

Brak komentarzy

RSS :: TrackBack

Barisal

23.05

Hotele pozajmowane, wzialem klitke bez bathrooma za 3.50PLN (*). Przyjechalem bardzo wczesnie, wiec zanim sie rozpadalo kolo poludnia to zdazylem pofocic w Rohammadpurze – wiosce, ktora widzialem z autobusu, 10km przed Barisalem.

Generalnie widze, ze decyzja o przyjezdzie tutaj byla trafiona, dalej moze byc tez ciakawie.

Po poludniu znowu wyskoczylem na wies, tym razem 13km na poludnie (kawalek przed Bakerganjem), ale pogoda taka sobie, wiec tylko spedzilem chwile w domu przygodnie poznanego fryzjera i wrocilem do domu.

(*) widze, ze zlotowa leci w dol, to pokoj pewnie z 4pln warty teraz

Filed under: Uncategorized — Gadjo @ 20:54

Brak komentarzy

RSS :: TrackBack

Older Posts »